Sok z owoców dzikiego bzu czarnego

Małymi krokami zbliża się do nas jesień i okres grypowo – przeziębieniowy. Postanowiłam przygotować sok z dzikiego bzu czarnego taki jak robiła moja mama gdy byłam mała. Słodki o pięknym kolorze, który w magiczny sposób łagodził skutki choroby. Dojrzałe owoce zawierają bowiem bardzo cenne składniki: witaminę C, witaminy z grupy B, olejki eteryczne. Działają one przede wszystkim napotnie, przeciwbólowo i udrażniają górne drogi oddechowe. Należy pamiętać, aby zbierać tylko bardzo dojrzałe owoce, wręcz czarne. Te zielone i czerwone zawierają szkodliwą substancję – sambunigryne, podczas gotowania ulega rozkładowi i nie jest dla nas już groźna. Nie wolno spożywać świeżych, nieprzetworzonych owoców. Rzetelnie opisała to Bea. Proponuję zrywać czarny bez z krzewów oddalonych od szos i ulic.
Pogoda za oknem jest jeszcze piękna, więc zachęcam Was do spaceru w poszukiwaniu bzu i przygotowanie z niego soku.

Sok z czarnego bzu

Sok z czarnego bzu

Składniki:

– 1 kg dojrzałych owoców
– 1 szklanka cukru
– 2 szklanka wody
– sok wyciśnięty z 1 cytryny

Wykonanie:

Owoce dokładnie myjemy i oddzielamy od gałązek. Można zrobić to na dwa sposoby widelcem lub tak jak ja zabawić się w kopciuszka. Uzbrojona w jednorazowe, gumowe rękawiczki przebierałam i odrywałam owoce ręcznie, kuleczka po kuleczce. Chciałam mieć pewność, że wybieram tylko dojrzałe owoce bzu.
Umieszczamy je w dużym garnku, wsypujemy cukier, wlewamy wodę. Gotujemy przez 15 minut na dużym ogniu tak aby popękały. Pod koniec gotowania dodajemy sok z cytryny.
Odcedzamy i gorący sok wlewamy do słoiczków lub butelek i pasteryzujemy.

Na zdrowie!

Sok z czarnego bzu

Sok z czarnego bzu

Sok z czarnego bzu

Sok z czarnego bzu

Sok z czarnego bzu

Sok z czarnego bzu

Sok z czarnego bzu

Sok z czarnego bzu

Sok z czarnego bzu

Sok z czarnego bzu

23 comments

  • Nigdy nie piłam takiego soku. Na zdjęciach wygląda wspaniale.

    Zmieniłam adres bloga, dlatego jeśli obserwowałaś Relishingmeals.blogspot.com obserwujesz, jest już nieaktualny. Problemy techniczne były tego powodem. :( Zapraszam na nowy: relishmeals.blogspot.com

    Pozdrawiam,
    whiness

  • Jak zwykle piękne zdjęcia :)
    A dodatkowo na przeziębienie moja mama zawsze robiła sok z cebuli :)

  • Tak, syrop z cebuli też pamiętam. Pozdrawiam :)

  • Jaki śliczny blog, a przepis rewelacja.
    Pozdrawiam serdecznie :)

  • jak ktoś się przeziębi, to już od tych zdjęć można wyzdrowieć.
    cudne.

  • Sok godny polecenia, a zdjęcia cudne :)

  • Cudne zdjęcia i jakie świetne etykiety! Sama zrobiłaś?

  • ja jeszcze soku na zimę nie zrobiłam (chociaż mam zamiar), ale robiłam ostatnio duńską zupę z dzikiego bzu, jeśli lubisz sok to zupa też powinna zasmakować :)

  • Uwielbiam smak soku z bzu a zupa bardzo mnie zainteresowała :)

  • Sok z owoców bzu czarnego robię w sokowniku. Mniej roboty, a efekt przepyszny i piękny. Doskonały jest też zmieszany z sokiem z aronii.

  • Wspaniałe zdjecia,,, wspaniały sok!

  • Nie wolno gotowac owocow bzu na zbyt duzym ogniu, bo niechcacy mozna doprowadzic do wrzenia w suktek czego straca to co w nich najlepsze
    Najlepiej na malym bardzo ogniu albo 1 na kuchence – jak kto ma – i przez ok godzine czasu bez przykrac aby trucizna w nich zawarta odparowala.
    Syrop w zwiazku z tym najlepiej gotowac osobno, a nastepnie mixowac wszystko potem .

  • witam ten sok robie drugi rok jest pyszny moja córeczka 2-letnia mówi że to ciuciu polecam

  • Sok jest przepyszny, choć jeszcze nie wiem jakie daje efekty. Mam nadzieję że przekonam się już teraz (o ile muszę stawać do walki z chorobą) bo mój synek coś złapał.

    Ps. najpierw zrobiła moja babcia, zgodnie ze swoją wiedzą – córka i mąż wymiotowali, no i był za słodki, zaostry.
    Twój jest idealny, i nie szkodzi 😉

  • Właśnie pasteryzuję słoiki. Trochę niepokoi mnie czy to gotowanie na dużym ogniu nie wygotuje najcenniejszych właściwości, ale i tak zaryzykowałam – nic nie tracę, a zyskać mogę wiele. Dziękuję za przepis i pozdrawiam

  • człowiek z liściem na głowie

    Jagody z kwiatostanów można odrywać „jak leci” bez specjalnego wybierania. Za to w czasie płukania nalać dużo wody do większego gara i w trakcie mieszania te niedojrzałe wypłyną na na wierzch. Zebrać sitkiem i po robocie. Ja tez nie gotuje na dużym ogniu i staram sie nie doprowadzić do wrzenia (traci to co najlepsze) ale grzejeję BEZ PRZYKRYCIA ok. godzinę. Dosładzam miodem lipowym lekko wystudzony. Słyszałem też o kombinacji z imbirem – to dopiero musi być czad :)

  • Sok z bzu czarnego staram się robić co roku, właśnie gotuję:) Ja robię to w następujący sposób. W miarę dojrzałe baldachy bzu obcinam nozyczkami tyle ile się da i zadnym widelcem nie oddzielam tych małych kuleczek!!! Gdybym robiła to metodą kopciuszka siedziałabym miesiąc:) Wszystko wrzucam do największego gara, troszkę wody na dno i gotuję pod przykryciem. Oczywiscie baldachy bzu opłukujemy. Potem, po jakiejs godzinie pyrkania na ogniu studze wszystko tzn. wynoszę w chłodne miejsce i zajmuję się czyms innym. Po ostudzeniu biorę durszlak, scierkę lub tetrową pieluchę i partiami wyduszam przez tę szmatkę całą bzowa breję.Ręcznie oczywiście.Do powstałego soku dodaję cukru do smaku i soku z cytryny, choć tej mozna nie dawac. Zagotowuję, pyrka to z 5 -10 min i do butelek. Dodam, ze nigdy nie bawię się w zbytnie przebieranie, bo jest to po prostu niemozliwe( czy przetwórnie soków tez wybierają te niedojrzałe bubki?, zastanówcie się) i raczej nie pamiętam, zeby doszło do jakiegos masowego zatrucia. Ta niby trucizna ginie pod wplywem temperatury. Sok ten robię w ten sposob od lat.

    • Ireno,
      Dziękuje za cenne sugestie i wskazówki :) W tym roku nie będę skubać owoców tylko wykorzystam Twój sposób przygotowania soku z bzu.

      Pozdrawiam serdecznie
      Ania

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *