Pączki hiszpańskie, gniazdka

Są takie smaki, zapachy i obrazy, które bardzo mocno zapisują się w naszej pamięci. Uśpione na wiele lat nagle eksplodują z całą intensywną mocą swych barw, atakują nagle i nie pozwalają skupić się na niczym innym. Tak właśnie było pewnego sobotniego poranka gdy w rodzinnym mieście robiąc zakupy na targu spotkałam niezwykle urocze, wiekowe już małżeństwo. Właścicieli cukierni, którą regularnie odwiedzałam w dzieciństwie. Zamarłam i przeniosłam się w czasy pacholęcia kiedy ledwie sięgając rączką za lady kupowałam najpyszniejsze na świecie lody, jabłecznik i pączki gniazdka. Obrazy migały przed oczyma. Biała nieco już wysłużona lada z szybą, która zawsze skrywała największe skarby – torty, ciasta i inne różnorodne desery. Białe, gięte krzesła Thoneta, okrągły stoliczek ustawiony pod ścianą przy którym można było zasiąść i w skupieniu oddać się pałaszowaniu dopiero co zakupionego kawałka szarlotki. Wystrój daleki był od wiedeńskich cukierni ale to się wtedy nie liczyło.

Smak i zapach świeżo smażonych pączków otulił mnie i już nie chciał opuścić.
Ile ja bym oddała za chwilę w tamtym miejscy? 1000 całusów lub moc uścisków.
Niestety cukierni już nie ma, pozostały tylko wspomnienia.
Z całego tego roztargnienia nie przywitałam się, nie powiedziałam Dzień dobry.
Nie podziękowałabym za wszystkie te słodkie chwile.

Pączki hiszpańskie, gniazdka
Pączki hiszpańskie, gniazdka

Czytaj dalej Pączki hiszpańskie, gniazdka